Warsztaty castingowe Kwisa 2010

Pewne powiedzenie że historia się powtarza nie zostało na daremno wymyślone. Jak co rok w kwietniu grupa forumowiczów portalu castmania spotkała się na warsztatach castingowych. Choć zima tego roku dość mocno nam dokuczała , a wiosna przyszła z opóźnieniem to nad malowniczą Kwisą pstrągi koniecznie chciały się z nami przywitać. Błękitne niebo z mocnymi promieniami słońca w połączeniu z pachnącymi sosnami rosnącymi na podłożu piaszczystym oraz lazurową wodą a w niej złociste ryby z czerwonymi kropkami , czy może być coś piękniejszego? Niestety nie !!! każdy z nas oczekiwał tej chwili aby wspólnie połowić , spotkać się po długiej zimowej przerwie. Część zlotowiczów pojawiła się nad rzeką już w piątek z samego rana. W ciągu dnia będąc w pracy odbierałem informacje że kropki gryzą i odprowadzają. Z niecierpliwością oczekiwałem momentu kiedy będę już w samochodzie w drodze do Świętoszowa.

 

Padło kilka maluchów u Grześka , Tomka , Przemka i Roberta natomiast te większe tylko odprowadzały przynęty. Kiedy w końcu dojechałem z Tomkiem @zillion do hotelu była już godzina późna. Wszyscy już ostro omawiali strategię sobotniego poranka. Zaplanowaliśmy pobudkę o godzinie 05.00 pyszne szybkie śniadanko z dobrą mocną kawą i 06.00 wymarsz brzegiem rzeki. Jednak tak się nie stało. Rozmowy prawie do rana i wesoła atmosfera skończyła się około 04.00 nad ranem. Choć sen mieliśmy czujny to oczy otworzyły się nam dopiero około 09.00 z wielkim trudem. Mobilizując grupę po śniadaniu wyruszyliśmy na łowy. Dzień zapowiadał się słoneczny jednak około południa słoneczko nam zaszło za chmurki i wiaterek dmuchał w przynęty. Był to moment gdzie z każdego odwiedzonego odcinka napływały informacje o złowionych rybach. Po dość długim przemarszu po rzece postanowiliśmy jednogłośnie że wracamy na obiad do hotelu na pyszne pierogi. Tak bardzo co niektórzy byli stęsknieni za pierogami z rest. Pokusa że musieliśmy podczas konsumpcji wspomnieć o naszym bohaterze Andrzeju zwanym @Thymalusem który pokazał nam jak się ugniata 19 szt. cholernie dużych pierogów w żołądku popijając piwem. Andrzeju smutno było bez Ciebie jak również bez Waldka @Poppera. Po posiłku i miłych wspomnieniach krótka drzemka potem kawa i wymarsz nad Kwisę. Popołudnie spiekało nas w słońcu aż do wieczora. Ponownie padło kilka maluchów jednak wyniki były mizerne. Kolega @Mirat skopał nam tyłki łowiąc kropki oraz szczeble potokową. Holował ją dość długo opadając z sił która o dziwo była zaczepiona kotwicą o pyszczek. Tego dnia widziano nawet pływające minogi w wodzie oraz dużo narybku trudnego do odczytania co to za gatunek. Boję się aż pomyśleć że zamiast pstrągów w wodzie pływa więcej pstrągowego pokarmu , obym się mylił.

Sobotni dzień upływał nam bardzo szybko , pomimo długich wędrówek w podzielonych grupach miałem przyjemność trzymać się cały czas za brzuch ze śmiechu od kawałów Tomka@zilliona , Mirek też momentami miał dość śmiechu. Ale przecież właśnie o to chodzi nie presja nie ciśnienie tylko dobra zabawa. Kiedy słońce delikatnie chowało się pod wieczór za drzewami miałem cichą nadzieję na kontakt z większymi pstrągami, jednak po za dwoma odprowadzeniami i nie celnym braniem nie miałem przyjemności poholować sobie rybki. Cóż i tak bywa zostaje nam jeszcze niedziela i nocne długie rozmowy. Strudzeni po całym dniu łowienia odpoczęliśmy przy zimnym piwie i nie tylko. Rozmowa o sobotnim łowieniu jak również o sprzęcie nie miała końca. Mieliśmy małe warsztaty jak rozebrać wyczyścić i przesmarować multiplikator co na pewno wielu chętnych do rozbiórki przeraziło. Tak , to małe maszynki niczym monstrum zamknięte w obudowie wielkości uścisku dłoni. Choć zmęczenie cisnęło się na powieki i obiecywaliśmy sobie że rano w niedziele musimy wcześnie wstać to nikt jakoś nie garnął się do snu. Plany pobudki były rzetelne , niestety realia inne. Ponownie przywitaliśmy dzień około 09.00 wściekli że najlepsze nad rzeką nas ominęło. Po wyjściu z hotelu rozjechaliśmy się na różne odcinki Kwisy. Jednak niedziela okazała się totalną klapą. Mocne słońce , mała woda i czysta nie skłaniały pstrągów do współpracy.

Po dość długim przemarszu około godziny 14.00 spotkaliśmy się w umówionym miejscu na wspólne ognisko. Przy ogniu i upieczonych kiełbaskach rozmawialiśmy o następnym wspólnym spotkaniu być może nad Odrą. Te dwa dni a co dla niektórych trzy były wspaniałą odskocznią od szarej rzeczywistości. Takie spotkania mają swój cel i sens. Padają różne wspólne pomysły , propozycje , poruszane są problemy stanu naszych wód i wiele innych spraw które łączą grupę. Jest to wspaniałe uczucie kiedy zgrana ekipa zawsze może na siebie liczyć , na wspólne łowy , spotkania w każdej części naszego Kraju. Na zakończenie chciałbym wszystkim podziękować za wspaniałe wspólne chwile spędzone nad wodą. Za dobry humor i za to że deklarując się na udział w zlocie przyjechaliście. Choć wszystkich uczestników miało być siedemnastu a faktycznie było tylko dziesięciu to niech żałują Ci którzy nie mogli z nami być. Może za rok kto wie. Uważam że była to kolejna udana impreza dzięki której dobrze się bawiliśmy. Jeszcze raz dziękuję i obiecuję że za rok spotkamy się w tej samej scenerii.

Z wędkarskimi pozdrowieniami: Rafał @spigot 2010